EUGENIUSZ TKACZYSZYN-DYCKI

EUGENIUSZ TKACZYSZYN-DYCKI Poems

wszystko to są rzeczy niepewne ziemia
i niebo to są wszystko rzeczy niepewne
od których uciekaj póki jeszcze
jest dokąd albowiem ta ciemność teraz

i ta ciemność potem jakiej nie próbuj
zawczasu dotknąć to zaiste dwa
przeróżne światy do których nie przykładaj
ręki jeżeli chcesz ujść cało

bo ta ciemność teraz i ta ciemność potem
to są wszystko rzeczy nie do pogodzenia
z którymi niechaj nic cię nie łączy chyba że jest
coś o czym nie wiem
...

das ist alles nichts Rechtes die Erde
der Himmel alles das ist nichts Rechtes
daraus bricht aus so lange
es ein Aus gibt dieses Dunkel

und das spätere Dunkel versucht nicht
bei Zeiten sie zu erreichen das sind zwei
umgekehrte Welten nimm sie nicht
in die Hand willst du wirklich davonkommen

weil dieses und das spätere Dunkel
das ist alles nichts Liebes
wozu du überhaupt nicht gehören sollst oder gibt es
etwas dass ich nicht bemerke
...

jesień już Panie a ja nie mam domu
i coraz trudniej o siebie (w sąsiednim
pokoju umiera moja matka) kiedy
wracam z dyskoteki biblioteki apteki

taki już jestem: grzeszny lepki
od grzechu powiadają ci
którzy widzieli mnie wczoraj
rzuconego między psy

i kamienie i wyrywającego się jednemu
z nich na gwałt do owej dyskoteki
biblioteki apteki za którym wszakże poszedłem
najdalej wykupując dla matki zastrzyki

przeciwbólowe
...

Herbst bereits Herr und ich habe kein Haus
schwer und schwerer bei sich sein im anderen
Zimmer stirbt meine Mutter wenn
ich heimkehre aus Disko- Biblio- Apotheke

so bereits bin ich sündig: pickig
von Sünde sagen die
dich mich sahen gestern
gestoßen zu den Hunden

und den Steinen und aus denen
ich mit einer Gewalt fahre zu besagter Disko-
Biblio- Apotheke zu welcher ich aber weit weg ging
für meine Mutter Spritzen kaufen

Schmerzstiller
...

in unserem Grenzstädtlein (das an einem
kleinen Fluss und einem zweiten kleinen
Fluss liegt) zeigt der Tod sich montags
am Markttag wenn das Angebot riesengroß war

an einen kleinen Fluss und einem zweiten kleinen
Fluss (der zu uns wohl aus der Welt her fließt
und irgendwo in der Welt dann verloren geht) wollte
der Tod allerlei Tand verkaufen und allerlei einkaufen

um ein Bezdurno und die Marktfrauen tratschten
mit ihm ach wie laut mit dem Tod sie vertraut taten
einander ansprachen mit Vornamen mein Lieber
immer über diese Kämme Schürzen Handspiegel
...

w naszym przygranicznym miasteczku
(co nad jedną małą rzeką i nad drugą małą
rzeką leży) śmierć się w poniedziałki
pokazywała w dzień targowy gdy wybór był wielki

nad jedną małą rzeką i nad drugą małą
rzeką (co do nas ze świata pewnie płynie
i potem w świecie gdzieś przepada) śmierć
każdą błyskotkę sprzedać chciała i każdą

kupić za bezdurno a baby ze śmiercią gadały
ach jak się ze śmiercią głośno pospolitowały
po imieniu sobie mówiły moja kochaneńka
a wszystko przez te grzebienie fartuszki lusterka
...

v našem příhraničním městečku
(co u jedný malý řeky a u druhý malý
řeky leží) smrt se vždycky při pondělku
když trh byl zjevovala a vybírat bylo z čeho

u jedný malý řeky a u druhý malý
řeky (co k nám ze světa určitě plyne
a pak se někde ve světě zas ztrácí) smrt
každou cetku prodat chtěla a každou

koupit za pár babek a ženský se smrtí tlachaly
ach jak si se smrtí halasně zavdávaly
důvěrně se oslovovaly milostivá paní a všechno
kvůli těm hřebenům zástěrám zrcátkům
...

nie połykaj białych proszków
jak nasza matka która później w moim
imieniu zwymiotowała treść
niejednego wiersza odkąd natomiast

zbrzydło jej poruszać się we śnie
zgięta wpół męczyła się przed cuchnącym
lustrem snu nad sedesem
z którego się wylewało wszystko naraz co przeszłe

i przyszłe i raniły ją czyjeś spojrzenia
od tego pewnie zachorowała na głowę
lecz nawet wówczas czerpałem z jej pomysłów
nikt nie rodzi się poetą bezboleśnie
...

die weißen Pulver schluck' nicht
wie meine Mutter welche später
unter meinem Namen erbrach die Inhalte
von manchem Gedicht seit hingegen

ihr grauste vor dem Aufstehen aus dem Schlaf
krumm halbiert geplagt vor dem stinkenden
Spiegel des Schlafs auf dem Klositz
woraus alles floss was Vergangenheit

und Zukunft und es verletzte sie jederlei Blick
gewiss davon wurde ihr Kopf krank
schon damals war ich beschenkt von ihren Gedanken
keiner kommt dichterisch zur Welt ohne Wehen
...

prowadziłem matkę do miejsca
w którym musiała się skupić
miejsce to nazywamy po prostu
ustronnym lecz potykając się

wbiła we mnie paznokcie
jakby jej chodziło o moje wiersze
nie wiem zresztą o co mogło
jej chodzić potykając się i upadając

podrapała mnie do krwi nie wiem
jednak jaki był tego powód że zamknąłem się
u siebie w sąsiednim pokoju
w sąsiednim pokoju umiera moja matka
...

pijemy alkohol na żydowskim cmentarzu
a potem siusiamy w zaroślach
Leszek nie kryje się z tym co ma w spodniach
i to robi wrażenie na zmarłych

każdy z nas zauważam siusia w znacznej
odległości od obecnych i nieobecnych
natomiast Leszek chwali się tym co mu
wystaje ze spodni i to robi wrażenie

na zmarłych jestem jednym z nich
więc jestem jednym z nich odkąd dwie dziewczyny
i trzech chłopaków załatwia się
wśród grobów jak u siebie w domu
...

wir trinken alkohol auf dem jüdischen friedhof
und dann pinkeln wir im gebüsch
Leszek verheimlicht nicht was er in der hose hat
und das beeindruckt die toten

jeder von uns bemerke ich pinkelt in einiger
entfernung von den anwesenden und abwesenden
Leszek hingegen gibt an mit dem was ihm
aus der hose ragt und das beeindruckt

die toten ich bin einer von ihnen
also bin ich einer von ihnen seit zwei mädchen
und drei jungen ihr geschäft verrichten
zwischen den gräbern wie bei sich zu hause
...

w tej części świata nie mieszkam
kiedyś mieszkałem na samej górze
w tej części świata piją usta ulicznych
chłopców i ja przyznaję kręciłem się

po placu z tymi którzy mówili że jestem
jak księżyc w posiadaniu wariatów
przeto jak księżyc w posiadaniu
wariatów wędrowałem z rąk do rąk

coraz bardziej nierzeczywisty wrzodziejący
zostawiłem kartotekę odciski palców i donosy
na Leszka kiedyś mieszkałem na samej górze
dzisiaj zaledwie na siódmym piętrze
...

ich wohne nicht in diesem teil der welt
einmal habe ich ganz oben gewohnt
in diesem teil der welt trinken die lippen
der stricher ich gebe zu auch ich streunte

auf dem platz herum mit denen die mir sagten
ich sei wie der mond den verrückte besitzen
indes wanderte ich wie der mond den verrückte
besitzen von einer hand zur anderen

immer unwirklicher und mit geschwüren bedeckt
ich hinterließ eine akte fingerabdrücke und meldungen
über Leszek einmal habe ich ganz oben gewohnt
heute gerade mal im siebten stock
...

zaczyna się moje wielkie ciepłe
umieranie jeszcze jestem u siebie
jeszcze mam kości jak mi się
wydaje ponad miarę ludzką

które trzeba złożyć u rachmistrza
zaczyna się moje wielkie ciepłe
umieranie nic nadzwyczajnego powiadam
tym którzy płaczą gdyż nie mają

kości bo nie było ich stać
na oszukiwanie (a kogo było?)
ja również wziąłem się z podkradania u innych
tego co jest nie do wyniesienia w jeden dzień
...

es fängt mein großes warmes
sterben an noch bin ich bei mir
noch habe ich knochen wie es mir
scheint über das menschenmaß hinaus

die beim rechenmeister abgegeben werden
müssen es fängt mein großes warmes
sterben an nichts außergewöhnliches sag ich
denen die weinen da sie keine

knochen haben weil sie sich nicht
leisten konnten zu betrügen (wer konnte es schon?)
auch ich bin aus dem hergekommen was ich bei anderen stehle
was sich an einem tag nicht hinaustragen lässt
...

powiadają iż teraz sprzedaje chryzantemy
i świeczki pod murami lubelskich cmentarzy
wieczorem przepija wszystko co zmarli
wytargowali dla jego handryczących się chłopców

więc przepuszcza wszystko co zmarli wyciągnęli
od przechodniów (przechodniu nie daj się prosić)
dla jego pewnie zmarłych chłopców choć tylko nieliczni
wierzą dzisiaj w światło które zostawiamy po sobie

wtedy też śpiewa piosenkę na Placu Litewskim
którą tutaj zechcę powtórzyć: „o Leonardo o Leonardo
nie wstydziłeś się chodzić z czerwoną kokardą
we włosach i bawić się ze mną jak z pieskiem"
...

man sagt er verkaufe jetzt chrysanthemen
und kerzen vor den friedhofsmauern in Lublin
am abend versäuft er alles was die toten
für seine streitsüchtigen jungs ausgehandelt haben

also verjubelt er alles was die toten den passanten
aus der tasche gezogen haben (passant geh nicht auf die bitten ein)
für seine sicher verstorbenen jungs obwohl nur wenige
heute noch an das licht glauben das wir hinterlassen

dann auch singt er ein lied auf dem Litauer Platz
welches ich hier wiedergeben darf: „Oh Leonhard oh Leonhard
hast du keine angst gehabt mit roter Schleife im Haar zu geh'n
und mit mir wie mit einem Hündchen zu spielen"
...

povídá se že teď prodává chryzantémy
a svíčky u zdí lublinskejch hřbitovů
po večerech propíjí všechno co mrtví
vyškemrali pro jeho potomky splašený

a tak utápí všechno co od kolemjdoucích
vyžebrali mrtví (hele nenechte se prosit)
pro jeho prý mrtvý kluky ač jen málokdo
dneska věří v světlost co po nás zůstane

tehdy taky na Litevským náměstí zpívá písničku
co rád bych tu připomněl: „o Leonardo o Leonardo
ty nestyděl ses ve vlasech chodit s kokardou
červenou a se mnou hrát si jak s pejskem
...

dawniej kiedy umierał stary Dycki
w domu twoich dziadków myślałeś
to nieprawda że w jego śmierci może być
ktoś z kim nie byłeś na podwórku

teraz zaś kiedy stygło ciało Leszka
a słońce rozpoczynało swoją wędrówkę
gdzie indziej aniżeli my skupieni
w domu żałoby wokół własnych krzyków

myślałeś to nieprawda że w jego śmierci
może być ktoś z kim nie byłeś dotąd
poróżniony bo nawet słońce szuka z tobą zaczepki
kiedy się w sobie zamyka do jutra
...

The Best Poem Of EUGENIUSZ TKACZYSZYN-DYCKI

* * * [wszystko to są rzeczy niepewne ziemia]

wszystko to są rzeczy niepewne ziemia
i niebo to są wszystko rzeczy niepewne
od których uciekaj póki jeszcze
jest dokąd albowiem ta ciemność teraz

i ta ciemność potem jakiej nie próbuj
zawczasu dotknąć to zaiste dwa
przeróżne światy do których nie przykładaj
ręki jeżeli chcesz ujść cało

bo ta ciemność teraz i ta ciemność potem
to są wszystko rzeczy nie do pogodzenia
z którymi niechaj nic cię nie łączy chyba że jest
coś o czym nie wiem

EUGENIUSZ TKACZYSZYN-DYCKI Comments

Close
Error Success