MŁODZIENIEC Poem by Piotr Sommer

MŁODZIENIEC

Po drodze nie było ani jednej gwiazdy
a ja, nic nie słysząc,
przenosiłem to z miejsca
w przeszłość: końcówka dnia,
odbita od teraźniejszości,
rosła monstrualnie
i stawała się legendą.
Po chwili wszystko
należało już do innej cywilizacji:
pustynia domów, ostre światło jarzeniówek
i ten pociągający, chłodny oddech wiatru
(może to on przenosił wszystko w przeszłość, nie ja,
bo przecież ja bym tak nie umiał
dmuchać w obie strony)

COMMENTS OF THE POEM
READ THIS POEM IN OTHER LANGUAGES
Close
Error Success