Tomasz Różycki (born 1970) is a Polish poet and translator. He studied Romance Languages at the Jagiellonian University in Kraków, and taught French at the Foreign Languages Teaching College in Opole. In addition to his teaching, he translated and published Stéphane Mallarmé's "Un coup de dés jamais n'abolira le hasard" in 2005, and continues to translate from French for publication.
He has published six books of poetry: Vaterland (1997), Anima (1999), Chata uimaita (Country Cottage, 2001), Świat i Antyświat (World and Antiworld, 2003), the book-length poem Dwanaście stacji (Twelve Stations, 2004), Kolonie (Colonies, 2006) and The Forgotten Keys (2007). His work has appeared in leading literary journals such as Czas Kultury, Odra, Studium and PEN America,[1] and in German, Bulgarian, Lituanian, Ukrainian and German poetry anthologies.
Kiedy zacząłem pisać, nie wiedziałem jeszcze,
co ze mnie zrobią wiersze, że się przez nie stanę
jakimś dziwnym upiorem, wiecznie niewyspanym,
o przezroczystej skórze, chodzącym po mieście
jakby lekko naćpany, kładącym najwcześniej
się razem z wściekłym brzaskiem, i jeszcze nad ranem
łażącym po znajomych, zupełnie spłukany,
jak jakaś menda, insekt, przywołany we śnie
kawałkiem gołej skóry, czy może westchnieniem.
I nawet nie wiedziałem, w co mnie wreszcie zmienią
te durne wiersze, skarbie, i że to ty właśnie
przywołasz mnie do życia i że dzięki tobie
tylko będę widzialny, z tobą się położę
i odczekam tę chwilę, dopóki nie zaśniesz.
...
Als ich zu schreiben anfing, wußte ich noch nicht,
wozu die Gedichte mich machen, wie sie mich strafen,
in ein Gespenst mich verwandeln, ewig unausgeschlafen,
mit pergamentener Haut, in einen torkelnden Wicht,
der durch die Stadt streicht und sich nicht eher
als beim Morgengrauen ins Bett legt, zuvor aber
noch überall klingelt, Bekannte abklappert,
ein armseliger Lump, ein Insekt, im Schlaf geködert
von einem Seufzer, einem Stück nackter Haut.
Und ich wußte nicht, mein Schatz, was überhaupt
diese blöden Gedichte mit mir machen, mir war nicht bekannt,
daß gerade du mich zum Leben erweckst und ich sichtbar bin
allein wegen dir, gemeinsam mit dir leg ich mich hin
und erwarte den Moment, in dem dich der Schlaf übermannt.
...
For A. B.
An ant devours a larva, in accord
with nature, and a child then eats the ant —
...
Kiedy zacząłem pisać, nie wiedziałem jeszcze,
że każde moje słowo będzie zabierało
po kawałku ze świata, w zamian zostawiając
jedynie miejsca puste. Że powoli wiersze
zastąpią mi ojczyznę, matkę, ojca, pierwszą
miłość i drugą młodość, a co zapisałem,
ubędzie z tego świata, zamieni swe stałe
istnienie na byt lotny, stanie się powietrzem,
wiatrem, dreszczem i ogniem, i to, co poruszę
w wierszu, znieruchomieje w życiu, i pokruszy
się na tak drobne cząstki, że się stanie prawie
antymaterią, pyłem całkiem niewidzialnym,
wirującym w powietrzu, tak długo, aż wpadnie
w końcu tobie do oka, a ono załzawi.
...
Als ich zu schreiben anfing, ahnte ich nicht,
daß jedes meiner Worte ein Stück von der Welt
mit sich nimmt und stattdessen nur
Leere zurückbleibt. Daß die Gedichte mir
bald das Vaterland ersetzen, Mutter, Vater, erste
Liebe, zweite Jugend, und was ich aufschreibe,
aus der Welt verschwindet und sein festes Sein
gegen ein flüchtiges tauscht, daß es zu Luft wird,
zu Wind, Regen und Feuer, und daß alles, was ich
im Gedicht berühre, im Leben zu Stein wird und zerbricht,
in klitzekleine Teile, und daß es beinahe zu
Antimaterie wird, zu unsichtbarem Staub,
der in der Luft schwebt, so lange, bis er zuletzt
in deinem Auge landet, das dann zu tränen anfängt.
...