I nagle puszczają muzyczkę - coś
jak light jazz z Ohio,
z tym że na Górnym Śląsku.
W tym momencie włosy panienki z okienka
zaczynają poruszać się w tym rytmie
i robi się do tego jakby scenografia:
dźwig na smyczy, niebo ciemne jak pioktanina.
Pęknięcie poruszyło się, przesunęło
w kierunku centrum.
This poem has not been translated into any other language yet.
I would like to translate this poem