Anna,
nosisz czas jak lekką pelerynę,
nie jako ciężar, lecz jako blask.
Każda linia na Twojej twarzy
to nie ślad lat,
lecz żyjąca opowieść,
oddech łagodności,
szept siły.
Starzenie Cię nie dotyka,
jakby samo o sobie zapomniało
widząc Twoje spojrzenie,
czystsze, głębsze niż kiedykolwiek.
Świat cichnie,
bo jesteś cudem,
który rośnie wbrew prawom czasu.
Anna,
Twoje piękno nie jest wyglądem,
lecz obecnością,
światłem, które płonie w Twoje duszy
i promienieje,
poza wszystkimi lustrami,
w moim wnętrzu.
This poem has not been translated into any other language yet.
I would like to translate this poem