To nie było nagłe, nie jak błyskawica.
Bardziej jak przypływ, poruszający się
w cichej pewności,
przyciągający brzeg z każdą falą.
Na początku tego nie zauważyłem.
Sposobu, w jaki twój głos osiadł w moich myślach,
jak twój śmiech pozostawał w pustych przestrzeniach.
Nie szukałem, a jednak tam byłaś.
Wypełniałaś ciszę, lagodziłaś ostre krwędzie,
zamieniałaś codzienność w coś, co
chciałem zatrzymać.
Pewnego dnia zdałem sobie sprawę-
moje serce się przesunęło, nie było
już tylko moje.
Nauczyło się kształtu twojej obecności
i bez słowa stało się twoim.
This poem has not been translated into any other language yet.
I would like to translate this poem