Panie, który widzisz to, czego nie umiem nazwać,
przychodzę nię po odpowiedzi, lecz po ciszę.
W moich dłoniach drży świat zbudowany z wątpliwości,
a serce, jak liść w jesiennym wietrze,
szuka schronienia.
Nie proszę o drogę prostą, lecz o kroki pewne,
nie o światło jaskrawe, lecz o blask wystarczający,
by widzieć następny próg I nie bać się przejść.
Jeśli w moim sercu wciąż rodzi się lęk,
zamień go w ziarno, które zakiełkuje w siłę.
Jeśli milczenie wydaje się puste,
niech stanie się miejscem, gdzie przemawia nadzieja.
Panie, który jesteś bliżej niż myśl,
ucz mnie słuchać, zanim poproszę,
widzieć, zanim osądzę,
kochać, zanim zabraknie czasu.
This poem has not been translated into any other language yet.
I would like to translate this poem