Rozciągają się w nieskończoność,
płótno dla moich myśli,
by malować ten sam obraz,
wciąż na nowo.
Wybaczyłem ci,
a przynajmniej tak sobie
powwiedziałem.
Ale przebaczenie jest puste,
gdy zaufanie leży w gruzach,
jego odłamki ranią mnie w ciemności.
Mój umysł nie znajdzie spokoju;
odtwarza ten moment,
twój wybór,
zdradę, która trwa,
jak cień, którego nie mogę się pozbyć.
Pragnę ciszy,
ale pytania są głośniejsze.
Co jeśli? Dlaczego?
I to najgorsze:
Czy to się powtórzy?
Sen stał się obcy,
a noc lustrem,
pokazującym wszystko, czego się boję.
Wybaczyłem ci,
ale moje serce wciąż wątpi,
a noce pozostają niespokojne.
This poem has not been translated into any other language yet.
I would like to translate this poem