Nie pozwól, by twoje łzy spływały cieżko, gdy mój czas nadejdzie.
Niebo pomieści wystarczająco
deszczu dla nas obojga.
Zamiast tego, niech twoje serce
będzie lekkie od ciężaru wspomnień,
tych, które nie bolą, lecz ogrzewają.
Pamiętaj chwile wszyte w tkaninę dni
--
śmiech, który wybrzmiewał bez powodu,
cichą nliskość, gdy po prostu
siedzieliśmy obok siebie,
słowa niewypowiedziane, a jednak
zrozumiałe.
Zachowaj dźwięk mojego głosu nie w smutku,
lecz jak znajomą melodię,
która trwa długo po tym, jak ostatnia
nuta wybrzmi.
Myśl o porankach, które witaliśmy jak
starych przyjaciól,
o nocach wypełnionych prostą,
świętą ciszą,
o codzienności splecionej w coś
niezwykłego,
bo byliśmy tam razem.
Żal przyjdzie-pozwól mu.
Ale nie buduj w nim swojego domu.
Nie ma mnie w cieniu straty,
lecz w świetle każdego wspomnienia,
które stworzyliśmy-
żyję w echu twojego śmiechu,
w cieple twojego uśmiechu,
w rytmie twoich dni.
Więc gdy mój czas nadejdzie,
nie płacz zbyt długo.
Po prostu pamiętaj-
a w pamięci tej
odkryjesz, że miłość nigdy nie odchodzi.
This poem has not been translated into any other language yet.
I would like to translate this poem